/2008-03-05/
Życie Warszawy. Specjaliści alarmują: nieletni wpadają w szpony nałogu. A rodzice uzależnionych nawet nie wiedzą, gdzie szukać pomocy.
Wieczór, okolice Dworca Stadion. W obskurnym lokalu stoją trzy automaty do gry. Przy nich trzech chłopaków. Na pierwszy rzut oka widać, że są niepełnoletni. Nad nimi wisi tabliczka: ?Gra osób poniżej 18. roku życia jest zakazana?.
? Najwięcej jednego dnia wygrałem trzy tysiaki ? chwali się 16-letni Marek. ? Miałem pięć siódemek na 30. becie ? dodaje grypsem. Gra kilka razy w tygodniu. Najczęściej przegrywa od pięciu do 20 zł. Ale zdarzyło się i 200 zł. Skąd ma pieniądze na grę? ? Roznoszę ulotki, pracuję na bazarach ? ucina.
? Jak maszyna daje, to się wygra, jak nie daje, to się nie gra. Trzeba wyczuć chwilę ? przedstawia swoją filozofię drugi z grających, 17-latek. Są nawet trzynastolatki
Dzieciaki grające na automatach spotkamy też w rejonie Dworca Centralnego. ? My wpuszczamy tylko tych, którzy skończyli 18 lat ? zastrzega się Karolina Teklak, barmanka z baru Ania przy Dworcu.? Wpobliżu automatów zawsze kręcą się nieletni ? czasem nawet 13-latkowie ? opowiada streetworker z programu profilaktycznego ?Stacja? Jacek Molczuk. ? Tylko mówią, że przyszli popatrzeć. Tak naprawdę grają w jednorękiego bandytę albo na innych automatach.
Oficjalnie problem nie istnieje. ? Nie mieliśmy takich zgłoszeń. Ale obiecuję, że teraz policjanci zaczną zaglądać do lokali z automatami ? mówi Joanna Węgrzyniak z komisariatu na Pradze-Południe.Takich sygnałów nie miało też do tej pory miejskie Biuro Bezpieczeństwa.
? Ale jeśli byłyby zgłoszenia, to w ramach patrolu straży miejskiej czy policji lokal byłby kontrolowany ? zapewnia Ewa Gawor, szefowa biura.? Przecież podobnie jak przy zakupie papierosów właściciel lokalu może młodego człowieka wylegitymować ? bagatelizuje problem Marek Kulesza z biura prasowego straży miejskiej.
Problem narasta
Zdaniem psychologów, problem młodych hazardzistów, choć mało rozpoznany, od ponad 10 lat narasta. ? Takich dzieci jest dużo, ale one się leczą w zwykłych poradniach zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. Często rodzice nie chcą się przyznać, że ich dziecko ma takie problemy ? wyjaśnia pracownik Narodowego Funduszu Zdrowia. Ale w NFZ nie ma takiej usługi jak leczenie młodych hazardzistów.
A problem jest. ? W dużych aglomeracjach na pewno dotyczy kilku proc. młodzieży. Tyle że rozpoznanie uzależnienia często następuje w wieku późniejszym ? tłumaczy psycholog dziecięcy Elżbieta Suprym.? Uzależnienie od hazardu niczym się nie różni od uzależnienia od alkoholu czy narkotyków ? stwierdza terapeuta Piotr Wieluński z prywatnego ośrodka leczenia uzależnień Olcha, który od lat pracuje z hazardzistami. ? Tylko że na pewnym etapie młody człowiek jeszcze nie szuka pomocy. Dlatego ważne jest, by bliscy jak najszybciej rozpoznali zagrożenie.
źródło: Życie Warszawy